Prosto z sądu - rozprawy


UROŚNIEMY DO RANGI BOGÓW

30 letni Maciej Dowhyluk idzie po pracy ulicą Tamka na warszawskim Powiślu. Jest grafikiem komputerowym. Do domu ma już bardzo blisko. Nagle zza rogu kamienicy wyskakuje dwóch zakapturzonych mężczyzn. Przewracają mężczyznę na chodnik, kopią podkutymi glanami.

Ty lewacka kurwo, zabijemy cię! krzyczy jeden z napastników.

Ofiara zasłania oczy, bo czuje na twarzy strumień łzawiącego gazu.

To ruchliwa ulica w miejscu napadu natychmiast robi się zbiegowisko. Ktoś krzyczy: On ma nóż!.

Grafik już tego nie słyszy zwija się z bólu. Leży w coraz bardziej powiększającej się kałuży krwi. Ktoś zawiadamia pogotowie, w szpitalu już się szykują do operacji ostrze noża przebiło płuco. Jest wieczór 16 maja 2006 roku.

Pacjent miał szczęście mówi po trudnym zabiegu chirurg. Niewiele brakowało, aby cios okazał się śmiertelny.

(czytaj dalej)


MOC UZDROWIENIA

Najlepszymi obrońcami hochsztaplerów w medycynie są chorzy.

Przed warszawskim sądem rozpoczął się proces Zygmunta B. znachora. Ten właściciel Prywatnego Ośrodka Badawczego Organicznych Substancji Leczniczych i Zwalczania Chorób Nowotworowych (centrala w Warszawie, filie w całym kraju) przedstawiał się chorym jako profesor medycyny lub biochemii, kierujący zespołem naukowców. Naprawdę był technikiem budowlanym.

(czytaj dalej)


POCIĄGNĘŁA ZA SOBĄ BRATA

Na 25 lat sąd skazał Pawła Rozumeckiego, ostatniego z oskarżonych o zabójstwo w 1997 roku dealerów Ery. Surowy wyrok, ale czy sprawiedliwy?

(czytaj dalej) 

ZAPŁACICIE MI ZA TO



Dla jednych właścicielka spożywczka, dająca emerytom na kreskę. Dla innych gangsterka z bronią w torebce, spec od narkotykowych interesów.

(czytaj dalej)


JEST CISZA I KRWAWE NIEBO



Malarz Zdzisław Beksiński został zamordowany z powodu 200 złotych. Proces jeszcze trwa.

Zimowy wieczór 2005 roku. Godzina 21.30. Krzysztof K. akurat jest w łazience, gdy w przedpokoju odezwał się dzwonek telefonu. – Gdy wyszedłem – zeznał potem w prokuraturze – zobaczyłem na komórce dwa nieodebrane połączenia od pana Zdzisława. Próbowałem oddzwonić, ale już nie odbierał. Trochę mnie to zaskoczyło.

(czytaj dalej)


TRENOWAŁ, AŻ ZABIŁ



Ofiara mu ufała, uwielbiała go, podziwiała. Zdradził ją, kazał jej cierpieć, w końcu pozbawił życia.

Boże ciałko leżało pod darnią. Płytko. Między stacją IV „Miłość Matki” a VI „Chusta Weroniki”. Zanim ciałko stało się boże, było zwyczajne, ludzkie. Miało mamę, tatę, starszą siostrę, prawie 10 lat i imię:

Pięć lat wcześniej, wiosną 2001 roku, przyjechali całą rodziną po raz pierwszy do Boguszowa. Szukali domu na zawsze. Koniecznie z miejscem na ogródek. Miasteczko okazało się ciasne i duszne. Pokopalniane. Pogórnicze. A mama była fryzjerką. Lubiła, żeby wszystko było piękne. Tata pracował w rozrywce, w wielkim lunaparku za granicą. Zarażał wesołością.

(czytaj dalej)


ŚLEDZTWO STAŁO NA GŁOWIE



Nie wiadomo, co kryło się za absurdalnym oskarżeniem żony profesora archeologii o kradzież cennej rzeźby.

Policjanci z Ostródy zastukali do warszawskiego mieszkania państwa Mikockich, archeologów – Tomasz Mikocki był wtedy profesorem Uniwersytetu Warszawskiego, naukowcem o międzynarodowej sławie – w pod koniec listopada 2002 roku o 6.30 rano. W progu pokazali zgodę prokuratora na przeprowadzenie rewizji. Obudzili małe dziecko, bo szukali w pokojach ważącej około 1,5 tony rzeźby, która zniknęła w Dylewie. Przetrząsnęli biurko profesora. Następnie oświadczyli, że zabierają jego żonę Monikę na przesłuchanie do Ostródy. Monika Muszyńska-Mikocka miała tego dnia zamówioną wizytę w szpitalu u neurologa, gdzie leczyła silne bóle głowy. Musiała zaopatrzyć się w leki. Funkcjonariusze eskortowali ją do przychodni. W policyjnym areszcie znalazła się w południe.

(czytaj dalej)


SIEDEMNAŚCIE TRAGICZNYCH RÓL


Image

Gdyby nie była oszustką, gotową zabić dla zysku, mogłaby z powodzeniem grać w teatrze.

– Kiedy się pani urodziła i gdzie? – rutynowo pyta sędzia oskarżoną. – Nie pamiętam – pochlipuje wsparta o kulę staruszka. Ma na głowie wiejską chustkę, trzęsie się. Aż dziw, że nie robi to na prokuratorze wrażenia. Babuleńka jest oskarżona o 17 rozbojów, grozi jej do 15 lat więzienia.

(czytaj dalej)


Słowo gangstera



Tato, to jest porwanie dla okupu, macie zebrać 350 tysięcy dolarów.

Gdy po dłuższej rozmowie odważyłem się zapytać: – Wierzycie, że Krzysztof jeszcze żyje? – Danuta Olewnik nie ukrywała zdenerwowania. – Jak można wątpić? – odpowiedziała z wyrzutem, sięgając po chusteczkę. Jej ojciec wydawał się bardziej opanowany, jakby pogodzony z losem. Może zahartował się w bojach na biznesowym polu, a może pilnował się, bo lekarze zalecili mu spokój po operacji. Machnął więc tylko ręką i wzdychając: – To droga przez mękę.

– On już jest wypalony – powiedział mi nazajutrz jeden z jego znajomych. Od czasu, gdy zdarzyło się nieszczęście z synem, minęło ponad pięć lat.

(czytaj dalej)


Jak nie muchomory to łom


Image

70-letni radca zginął z rąk córki, kochanki i przyjaciółki.

Nagi ludzki korpus bez głowy, rąk i nóg płynął wolno z nurtem Wisły, kręcąc się, oraz trącając o brzeg. Był ładny kwietniowy dzień i w okolicy grodzącego rzekę stopnia wodnego Przewóz, jednego z ulubionych miejsc spacerowych krakusów, przechadzało się kilkoro osób. Początkowo nikt nie zwrócił na zwłoki uwagi, wyglądały bowiem z daleka, w sinej wiosennej wodzie, jak duża biała reklamówka, lub rozpostarta gazeta. Kiedy w końcu jeden z przechodniów zdał sobie sprawę z makabryczności znaleziska, natychmiast pobiegł na posterunek.

(czytaj dalej)


<< Start < Poprzednia 1 2 Następna > Ostatnia >>



 
Image

 
Image
Profesjonalne statystyki www