TRENOWAŁ, AŻ ZABIŁ
Ofiara mu ufała, uwielbiała go, podziwiała. Zdradził ją, kazał jej cierpieć, w końcu pozbawił życia.
Boże ciałko leżało pod darnią. Płytko. Między stacją IV „Miłość Matki” a VI „Chusta Weroniki”. Zanim ciałko stało się boże, było zwyczajne, ludzkie. Miało mamę, tatę, starszą siostrę, prawie 10 lat i imię:
Pięć lat wcześniej, wiosną 2001 roku, przyjechali całą rodziną po raz pierwszy do Boguszowa. Szukali domu na zawsze. Koniecznie z miejscem na ogródek. Miasteczko okazało się ciasne i duszne. Pokopalniane. Pogórnicze. A mama była fryzjerką. Lubiła, żeby wszystko było piękne. Tata pracował w rozrywce, w wielkim lunaparku za granicą. Zarażał wesołością.
(czytaj dalej)
|
|
Czytaj całość...
|
|
ZADAŁEM MU SZYBKĄ ŚMIERĆ
Prokurator jest z Wałbrzycha. Życie górnicze było tu proste, ale zorganizowane. Wiadomo, kto przynosi pieniądze, a kto gotuje zupę. Dzieci miały jasny wzór. Gorszym wiodło się gorzej, a lepszym lepiej. Patologia to było coś poniżej tej normy.
(czytaj dalej)
|
|
Czytaj całość...
|
|
ŻYCIE STANĘŁO W MIEJSCU
Na cmentarzu w Żarowie obok białego grobu ojciec Sebastiana ustawił białą ławkę. Matka Sebka do końca nie wierzyła, że jej syn jest w workach, a potem w trumnie. Przyglądała się zwłokom i coraz bardziej jej się wydawało, że to tylko ktoś do niego bardzo podobny. Ojciec najpierw nie chciał oglądać syna w trumnie. A potem kazał wieko cztery razy otwierać. Miał do siebie pretensje, że na 10 lat Sebka spędził z nim może pięć.
(czytaj dalej)
|
|
Czytaj całość...
|
|
|