Prosto z sądu - rozprawy arrow Zabójstwo gotowe


Jak nie muchomory to łom


Image

70-letni radca zginął z rąk córki, kochanki i przyjaciółki.

Nagi ludzki korpus bez głowy, rąk i nóg płynął wolno z nurtem Wisły, kręcąc się, oraz trącając o brzeg. Był ładny kwietniowy dzień i w okolicy grodzącego rzekę stopnia wodnego Przewóz, jednego z ulubionych miejsc spacerowych krakusów, przechadzało się kilkoro osób. Początkowo nikt nie zwrócił na zwłoki uwagi, wyglądały bowiem z daleka, w sinej wiosennej wodzie, jak duża biała reklamówka, lub rozpostarta gazeta. Kiedy w końcu jeden z przechodniów zdał sobie sprawę z makabryczności znaleziska, natychmiast pobiegł na posterunek.

(czytaj dalej)


Czytaj całość...

Zginął mi ojciec


Image

Kilka tygodni przed zniknięciem radca stwierdził, iż ubyło z jego konta blisko 50 tysięcy złotych. Kiedy zaczął dochodzić, jakim cudem gotówka „wyparowała”, okazało się, że pobrała ją Katarzyna.

- One mnie namówiły… - tłumaczyła się.

Od tego dnia dom stracił spokój. Radca urządzał raz po raz awantury wszystkim trzem kobietom kategorycznie żądając oddania pieniędzy. Każda z nich tłumaczyła się mętnie, sugerując winę pozostałych, do zwrotu gotówki jednakże nie dochodziło. Antoni K. groził, że zawiadomi policję i prokuraturę. Ale za słowami nie poszły czyny. A po tygodniu … zniknął.

(czytaj dalej)


Czytaj całość...

Trucizna i młotek


Image

- Ja ojca nie zamordowałam – powtarzała w śledztwie Katarzyna K.

- Nie mam z tym przestępstwem nic wspólnego – twierdziła również zatrzymana przez policję Anna G.

Poddane zostały między innymi badaniom poligraficznym przy pomocy wariografu, czyli „wykrywacza kłamstw”.

(czytaj dalej)


Czytaj całość...

Dawać forsę!


Image

Blisko rok przed swoją śmiercią radca sporządził testament. Większość majątku przekazywał córce. Ponadto ufundował na jej nazwisko wkład mieszkaniowy w jednej z krakowskich spółdzielni.

Trzy tygodnie po zabójstwie Katarzyna K. zażądała na piśmie wypłaty owych 80 tysięcy złotych. Kierownictwo spółdzielni usiłowało odwieść ją od tego zamiaru, przekonując, że popełnia poważny życiowy błąd, w związku z czym sprawa się przeciągała. Córka prawnika wspomagana była w swoich staraniach przez Aleksandrę C-M. i to formalnie, bowiem Katarzyna udzieliła jej pełnomocnictw do występowania w jej imieniu przed wszystkimi instytucjami, oraz we wszelkich działaniach prawnych na jej rzecz.

(czytaj dalej)


Czytaj całość...

Kto kierował?


Image

Dziś wiadomo na pewno, że zabójczyniami są córka radcy, jego konkubina której nie tylko dał pracę, ale dach nad głową i utrzymanie. Aleksandra, w odróżnieniu od pozostałych oskarżonych, nie przyznaje do winy.

- Zarzuty wobec mnie są absurdalne! – wykrzyczała podczas aresztowania jej na lotnisku w Pyrzowicach i konsekwentnie tego się trzyma. Twierdzi, iż przyjechała do Polski, dowiedziawszy się z zaskoczeniem, o aresztowaniu jej przyjaciółek i o tym, że przyznały się do zamordowania Antoniego K.

(czytaj dalej)


Czytaj całość...


 
Image

 
Image
Profesjonalne statystyki www